RSS
sobota, 13 października 2012

Nie będę ściemniał. Przerwa w treningach wynika z mego lenistwa i jakiegoś takiego braku tej energii, która towarzyszyła mi na początku, tzn. podczas pierwszych marszów, a potem marszo-biegów. Miałem wtedy jakiś taki zapał, może mógłbym powiedzieć motywację. Teraz muszę walczyć sam ze sobą, żeby się zebrać i pójść pobiegać. 

Dzisiaj był jeden z tych dni, podczas których odczuwałem dawno już zapomniane pragnienie zmęczenia się. Dotychczas kiedy miałem jakąś taką nawet lekką chęć pobiegania to nie było możliwości najzwyczajniej w świecie pójść i pobiegać - czas, obowiązki i takie tam. Dzisiaj na szczęście mi się udało. I tak ostatni trening odbył się kilka tygodni temu i był to pierwszy trening polegający na siedmiu powtórzeniach 2 minut biegu i 2 minut marszu. Takich treningów powinienem odbyć trzy, a w następnym tygodniu zmienić to na 5 powtórzeń 3 minut biegu i 2 minut marszu. Dziś zaryzykowałem i wskoczyłem oczko wyżej w tabeli treningów i przebiegłem 5 razy po 3min biegu i 2min marszu. Ku memu zdziwieniu nie było najgorzej. Tzn. kondycyjnie wytrzymałem, ale też nie narzucałem sobie jakiegoś destrukcyjnego tempa. Zniszczył mnie ostatni odcinek. Moje osiedle w zasadzie mieści się w górach - takich lokalnych górach, no i jak wracałem już pod dom to miałem do przebycia odcinek pod górę, a to odbiło się na spadku prędkości, ale to nie jest powód do zmartwień, jednak odczułem wtedy prawdziwe zmęczenie. Nogi zaczynały odmawiać mi posłuszeństwa i kiedy zaczynałem sobie uświadamiać, że zaraz przestane biec i zacznę iść to skończył się czas na bieg. Nadeszła pora marszu. W związku z tym mogę z czystym sumieniem napisać, że kolejny poziom z planu treningowego został zaliczony.

Przede mną jeszcze dwa takie treningi (no może dam sobie więcej czasu przed zmianą i odbędę jeszcze trzy takie biegi). Kolejne wyzwanie to cztery powtórzenia 4 minut biegu i 2 minut marszu.

Poniżej statystyki z ostatniego biegu.

Nazwa
-
Dyscyplina
Bieganie
Start
2012-10-12 20:46
Dystans
2.96 km
Czas trwania
26m:09s
Średnia prędkość
8:50 min/km
Max prędkość
6:22 min/km
Kalorie
226 kcal
Wysokość
47 m / 106 m
Przewyższenie
84 m  / 79 m 

 

wtorek, 11 września 2012

Głupi blox!!!

Miałem całą rozprawkę na temat tego treningu i szlag trafił zapisanie szkicu. Nieważne. Tym razem mały krok do przodu. 7 rund po 2 minuty bieg i 2 minuty marszu. Było ciężko, ale spodziewałem się, że będzie gorzej, także jestem zadowolony i w sumie to nie mogę się doczekać kolejnego treningu. Tym razem podejmuję próbę polepszenia czasu.

Statystyki:

Nazwa
-
Dyscyplina
Bieganie
Start
2012-09-10 20:30
Dystans
3.59 km
Czas trwania
28m:46s
Średnia prędkość
8:00 min/km
Max prędkość
4:26 min/km
Kalorie
275 kcal
Wysokość
56 m / 86 m
Przewyższenie
31 m  / 31 m 
czwartek, 06 września 2012

W zasadzie to nie do końca bieg, a raczej trening: 10 razy po 1 minuta biegu i 2 minuty marszu. Po bezmała 2 miesiącach przerwy obawiałem się jak w ogóle zdzierżę taką męczarnię. Jednak okazało się, że kondycji za bardzo nie straciłem i 30 minut takiego treningu nie sprawiło mi większego problemu. Co więcej było mi mało, ale to chyba dobrze. Dlatego za dwa dni powtórka z ostatniego (sprzed 2 miesięcy) treningu czyli 12 razy po 1 minucie biegu i 2 minutach marszu. Jeżeli dobrze pójdzie to od poniedziałku zaczynam 6 tydzień wg harmonogramu - 7 razy 2 na 2. 28 minut treningu w tym 2 minuty biegu i 2 minuty marszu. Ciekaw jestem jak pójdzie zwłaszcza, że bieganie wydłuży się do 2 minut. Na początek troszkę spokojnie, bardziej trucht niż bieg, a potem coraz szybciej. Po dzisiejszym wymęczeniu się nabrałem jakiejś takiej motywacji i nowej energii na kontynuowanie treningów tym bardziej, że postanowienie o półmaratonie za rok jest wciąż aktualne.

piątek, 31 sierpnia 2012

26 sierpnia 2012 w Szczecinie odbył się półmaraton Gryfa. Oczywiście sam nie brałem w nim udziału, ale dzielnie stałem na trasie z kamerą i czekałem na znajomego co by uwiecznić jego wyczyn. Chociaż dla niego to przebieżki bardziej. Jednak jak tak postałem i popatrzyłem na tych wszystkich biegaczy to coś we mnie pękło. Tak jakoś pomyślałem sobie, że fajnie by było wziąć udział w takim półmaratonie. Na początek półmaraton. Jeżeli za rok ma być powtórka tej imprezy to czas zacząć przygotowania. 

Zatem mam rok. 

Odliczanie czas zacząć.

W tym tygodniu, a raczej w ten weekend szybka powtórka ostatniego treningu i okaże się czy od poniedziałku mogę powrócić do planu treningowego i kontynuować tam gdzie przerwałem, czy jednak najbliższy tydzień przeznaczyć na "rehabilitację" i przypomnienie organizmowi jak to jest się trochę pomęczyć.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Zdarzyło się. Prędzej czy później musiał być ten pierwszy raz. Opuściłem jeden trening. Stało się tak z wielu powodów, ale co najciekawsze, żaden z nich nie wiąże się z moim brakiem chęci w takim stopniu w jakim mógłbym się spodziewać. Otóż wg planu trening miał się odbyć w sobotę. Ze względu na plany remontowe w sobotę przełożyłem trening na piątek. Pech chciał, że w piątek wieczorem nie miałem możliwości wyjść wieczorem z domu zatem trening został z powrotem przesunięty na sobotę. I co takiego się stało, że na trening nie poszedłem? Cóż, nie oszukując nikogo gdzieś tam jakaś część mnie nie chciała się ruszać z domu, ale tak na prawdę zabrakło mi czasu na zrealizowanie wszystkich zaplanowanych rzeczy. No a wieczorem był do obejrzenia mecz. Dodatkowo, co mnie dość martwiło, od ostatniego treningu odczuwam ból w kolanach podczas zwykłego marszu. Pobiegałem trochę z synem na działce za piłką i po kilku krokach odczuwałem kłucie w kolanie. Dzisiaj jest lekka poprawa, ale mam nadzieję, że podczas treningu kolana się rozgrzeją i ból przejdzie. Tak jak to było z piszczelami.

Co do szczegółów dzisiejszego treningu. Zaczynam kolejny tydzień - już szósty. Tym razem 28 minut ogólnego czasu treningu z podziałem na 2 minuty biegu i 2 minuty marszu. Podejmuję obstukaną już trasę. Pierwszy trening bez forsowania. Jednak 2 minuty biegu to dość spore wyzwanie. Powiedziałbym, że poziom trudności jest jest wyższy niż przy rozpoczęciu jednominutowego biegu. Chociaż z drugiej strony jestem już trochę zahartowany i może nie będzie tak źle. 

Tagi: bieganie
14:38, tatametal
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 czerwca 2012

Już po. Pierwszy trening w kolejnym tygodniu mam za sobą. 12 minut biegu i 24 minuty marszu. W efekcie nie było tak strasznie, a spodziewałem się najgorszego.

Obawiałem się, że wydłużenie całego treningu o 6 minut czyli dwa kółka więcej zmasakruje mnie i polegnę pod koniec, że nie zrobię całego treningu. Okazało się jednak, że organizm chyba się powoli dostosowuje do mojego znęcania się nad nim. Dodatkowo nie forsowałem się aż tak mocno co w efekcie dało lepsze efekty. Zatem kolejne moje odkrycie jest takie, żeby przypilnować tempo przy pierwszych dwóch kółkach. Ostatnio trochę sobie pofolgowałem i męczyłem się szybszym biegiem na początku przez co druga połowa treningu była dla mnie masakryczna. Nie trzymałem tempa, myślałem tylko o tym kiedy koniec. Wczoraj było zupełnie inaczej, a tempo na każdym odcinku biegowym było bardzo podobne. Co najważniejsze ból przy piszczelach ustępuje. Wczoraj odczuwałem lekkie uciskanie, ale za to pojawiło się dziwne uczucie mrowienia w lewej stopie o uciskanie w prawej kostce. Dodam, że rozgrzeweczka była wyśmienita. Tym razem dałem czadu. Co najgorsze wczoraj pojawił się pierwszy raz i zapewne nie ostatni kryzys. Pierwszą bitwę z samym z sobą o wyjściu na trening wygrałem. Dzisiaj akurat nie mogę się doczekać kolejnego treningu, a już najbardziej kolejnego tygodnia, w którym będą 2 minuty biegu, ale powoli. Aha, dodałem małe urozmaicenie, a w zasadzie to znajomy mi polecił, żeby podczas ostatniego biegu (w ostatnim kółku) dać z siebie wszystko. Tak też zacząłem czynić. Fajne to, człowiek się napoci, a potem ciężko dojść do domu.

Wczorajsze statystyki:

Dystans: 4,26 km
Czas: 37m:15s
Średnia prędkość: 8:45 min/km
Max prędkość: 4:33 min/km 

Tagi: bieganie
15:40, tatametal
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 czerwca 2012

Dzisiaj skumulowanie, dwa w jednym. Zdarzyło się, przepraszam, ominąłem jeden wpis. Czas to nadrobić.

Za mną dwa treningi 10 razy po minucie biegu i dwóch minutach marszu. Tym samym dzisiaj zaczynam kolejny tydzień, a w nim trzy treningi polegające na niczym innym jak na powtórzeniu układu 1 minuta biegu i 2 minuty marszu 12 razy. Czyli w zasadzie to samo, ale więcej. 

Szczerze to zaczynam się tego bać. Ostatnie treningi były ciężkie. Choć muszę przyznać, że ból przy piszczeli jest kapkę mniejszy. Zacząłem przykładać więcej uwagi do rozgrzewki no i nowe buty sprawują się znakomicie. Zaczynam jednak odczuwać pewne znużenie. To jest to czego się obawiałem i czego się spodziewałem, a zatem powinienem przygotować się na walkę z samym sobą. Chodzi o to, że zaczynają mnie te treningi nudzić. Szukam nowych tras, ale to za mało. Dodatkowo brak widocznych efektów - tu chyba sam nie wiem czego się spodziewać bo oczywiste było od samego początku, że z grubasa w szczypiora się nie zmienię po tych 4 tygodniach, ale chociaż jakiś kilogram, może pół, albo chociaż luźniejsze spodnie. A tu nic. Niestety, czeka mnie większa i trudniejsza walka niż wszystkie dotychczasowe treningi razem wzięte. Boję się bardzo, że walkę tę przegram, ale ktokolwiek to czyta niech trzyma za mnie kciuki.

A no i warto by było się podzielić jakimiś statystykami. No więc średnio na treningach z zeszłego tygodnia przemierzałem 3,66 km. Czas to pół godziny. Endomondo pokazuje, że spalałem około 280 kcal. Średnie prędkości to od 8:13 do 8:16 min/km. Ciekawe czy dobiję do 4km przedłużając trening o 6 minut.

Tagi: bieganie
12:37, tatametal
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 czerwca 2012

No i jestem po pierwszym treningu polegającym na 10 powtórzeniach jednej minuty biegu i dwóch minut marszu. Było ciężko, ale satysfakcjonująco. Zaczynam kombinować z nowymi trasami po okolicy bo o ile na początku mogłem chodzić w kółko po osiedlu tak teraz zaczynam odczuwać znużenie przemierzając te same szlaki. Chociaż może nie tyle znużenie co chęć pozwiedzania innej okolicy.

Co do treningu to początek był jak zwykle lepszy niż końcówka. Czas pierwszego km to 7:14. Potem już wzrosło do około 8 minut z sekundami a na koniec prawie 9. Wietrzę w tym powód taki, że pierwszy kilometr miałem z górki.

Nowe buty - kupiłem nowe obuwie. Miękka podeszwa. Może nie są to jakieś super mega buty do biegania zawodowego ale swoją rolę spełniają. Różnicę w komforcie marszu odczułem natychmiast. 

Dalej walczę z bólami mięśni przy piszczelach podczas treningu, ale co ciekawe zanika on pod koniec biegu/marszu więc zakładam, że to z braku ruchu i ogólnie złej kondycji mięśni.

Dzisiaj kolejny trening 10x1/2. Czas wyznaczyć sobie nową trasę.

Tagi: bieganie
10:04, tatametal
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 czerwca 2012

Dzisiaj rozpoczynam tydzień treningów 10x1/2 czyli minuta biegu, 2 minuty marszu i tak razy 10. Po ostatnich trzech biegomarszach uznałem, że chyba warto zakupić jakieś lepsiejsze buty. Ćwiczenie w trampkach nie do końca się sprawdza. Po za tym zamierzam bardziej przyłożyć się do rozgrzewki. Ból mięśni przy kości piszczelowej podczas ostatniego treningu wręcz uniemożliwiał porządny bieg i co gorsze traciłem tempo. 

 

Tagi: bieganie
12:22, tatametal
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 czerwca 2012

Pierwszy wpis będzie o zakończeniu 3 tygodnia treningu przygotowującego do konkretnego biegania.

Dlaczego zacząłem, a raczej wyraziłem chęć podjęcia próby biegania? Prawda jest taka, że powinienem. Moja waga wzrosła do pewnego martwiącego mnie poziomu. Do tej pory wychodziłem z założenia, że w końcu schudnę, że kiedyś podejmę kroki ku zrzuceniu zbędnych kilogramów. Dodatkowo słysząc głosy, że nigdy już nie schudnę, że mi się nie uda zawsze w myślach sobie odpowiadałem - oni są w błędzie. I choć mówiłem sobie, że nie będę nikomu nic udowadniał, że jeżeli podejmę decyzję o schudnięciu to dla siebie, to gdzieś w środku pozostaje myśl i wyobrażenie momentu, w którym stojąc mniejszy o kilkanaście kg mogę stwierdzić: .... wam wszystkim w dupę. Tyle mieliście racji. 

To słowem wstępu. Co się jednak zmieniło, że zdecydowałem się na taki, a nie inny sposób zgubienia wagi. Przyznaję, nigdy nie sądziłem, że zainteresuję się bieganiem na poważnie. Jakoś mnie to specjalnie nie kręciło. Mój przyjaciel biega już od dawna i nawet podjął się wyzwania polegającego na zaliczeniu maratonu. Udało mu się i szczerze mu gratuluję. Od dawna próbował mnie przekonać do tego, żebym spróbował pobiegać i że się wkręcę, że po kilku treningach będę chciał więcej. I z bólem przyznaję, że miał rację. Obecnie nie mogę się doczekać kolejnego treningu. Jednak wiem i znając siebie boję się, że jeżeli po kilku tygodniach nie zobaczę efektów to się zniechęcę i będę musiał walczyć sam ze sobą, żeby kontynuować mą pielgrzymkę ku mniejszej wadze. Dużo czasu minęło zanim pojawił się we mnie te "głód" kolejnego wysiłku. Lekko pół roku namawiania, tłumaczenia że warto, że mi się opłaci, że to polubię i w końcu zdarzył się taki drobny szczegół który przyczynił się do podjęcia przeze mnie chyba jednej z rozsądniejszych decyzji ostatnimi czasy. Ale ja już tak mam. Czasem zdarzy się coś, coś może głupiego albo mało znaczącego dla innych co spowoduje, że jednak zmienię zdanie. Zmieniłem zdanie i podjąłem się treningu, który dostałem od przyjaciela maratończyka, a który ma mnie przygotować do konkretnego biegania. Dodam, że przez te ostatnie ponad pół roku próbowałem rozpocząć ten trening chyba z kilkanaście razy. Nigdy nie doszedłem do drugiego tygodnia. 

Jak już pisałem mam za sobą treningi z okresu czasu trzech tygodni. Piszę w ten sposób ponieważ pierwszy i drugi tydzień wykonałem w półtora tygodnia. Co to znaczy? Plan była taki.

 

1 tydzień:
Pn: 20 minut energicznego marszu
Śr: 20 m.e.m.
Sob: 20 m.e.m.

 

2 tydzień:Sob:
Pn: 30 minut energicznego marszu
Śr: 30 m.e.m.
Sob: 30 m.e.m

 

Zgodnie z tym co doradził mi maratończyk plan został zmieniony na dwa treningi po 20 minut i dwa treningi po 30 minut energicznego marszu. 

Obecnie mam za sobą 3 treningi interwałowe czyli 8 razy na zmianę 1 minuta biegu i 3 minuty marszu. Oj się wymęczyłem i napociłem. Ale przyznaję, jest fajnie. Mam nadzieję, że dotrwam do końca i wskoczę poziom wyżej.

Na dzisiaj to wszystko.
Do następnego wpisu.

Tagi: bieganie
01:51, tatametal
Link Komentarze (2) »